Media społecznościowe spełniają wiele funkcji. Można podzielić się z innymi wiedzą, ciekawostkami, informacjami, konkretnymi treściami, zaprezentować własne opinie, zarabiać ogromne pieniądze, komunikować się z innymi użytkownikami, otrzymywać informacje o urodzinach znajomych, i wiele, wiele innych. Ludzie uwielbiają rozmawiać, omawiać, obmawiać, plotkować, podpatrywać. Dzięki serwisom społecznościowym można zobaczyć na fotografiach dawnych znajomych, dowiedzieć się co się u nich dzieje, odświeżyć kontakty, ale można też zagubić się w tym wirtualnym i potencjalnie niebezpiecznym świecie lajków, komentarzy, udostępnień, osiągnięć sportowych, pięknych fotografii, niesamowitych imprez, milionów autoportretów, fantastycznych chwil, wzruszających cytatów, dziesiątek życzeń urodzinowych, setek, albo tysięcy znajomych.
Nie tak dawno dostałam e-mail o tytule: S. J. Imbeh chce dołączyć do grona Twoich znajomych na Facebooku. Czy powinnam była jego propozycję zaakceptować? Zupełnie nie znam człowieka, więc tego nie zrobiłam, ale przecież w tym cudacznym, wirtualnym świecie on mógł realnie poczuć się skrzywdzony. Wielu ludzi traktuje odmowę, jak atak.
Na facebookowej tablicy wszystko wygląda cudownie. Ciekawe tylko, dlaczego skoro jest tak dobrze, to jest tak źle? Czemu tak wielu ludzi cierpi z powodu samotności? Ano dlatego, że czasami życie tam kreowane zupełnie nie współgra z tym prawdziwym, codziennym i powszednim. Że czasami wizerunek i tożsamość stworzone na potrzeby publiczności diametralnie różnią się od tej realnej. Dlatego, że tysiące powierzchownych, byle jakich, wirtualnych kontaktów nie zastąpi jednego spotkania twarzą w twarz...
Na facebookowej tablicy wszystko wygląda cudownie. Ciekawe tylko, dlaczego skoro jest tak dobrze, to jest tak źle? Czemu tak wielu ludzi cierpi z powodu samotności? Ano dlatego, że czasami życie tam kreowane zupełnie nie współgra z tym prawdziwym, codziennym i powszednim. Że czasami wizerunek i tożsamość stworzone na potrzeby publiczności diametralnie różnią się od tej realnej. Dlatego, że tysiące powierzchownych, byle jakich, wirtualnych kontaktów nie zastąpi jednego spotkania twarzą w twarz...
Spróbuj odpowiedzieć sobie na pytania: jak wygląda moja tablica na portalu społecznościowym? Jakie są prawdziwe intencje mojego "dzielenia się"? Czy robię to dla kogoś, czy dla siebie? Czy chcę coś komuś, czy sobie udowodnić? Czy oby nie kreuję się na kogoś, kogo by lubili, szanowali, podziwiali, komu by zazdrościli?
Zakłamywanie rzeczywistości nie sprawi, że będzie inna...
To jak, nakarmiłeś już dziś swoje ego?
Tekst inspirowany tym filmem.
