W moim mieszkaniu wisi siedem obrazów. Cztery obfitują feerią barw autorstwa Leonida Afremova. Trzy pozostałe to reprodukcje minimalistycznej, czarnej kreski na białym tle, Pabla Picassa Każdy jest piękny, wyjątkowy, ma swoje miejsce zarówno na ścianie, jak i w moim sercu. Ale jest jeszcze jeden, zupełnie inny, malowany codziennie na żywo. To południowe okno znajdujące się vis a vis centralnego miejsca w moim domu - stołu. Gdy siadam przy nim, przed moimi oczyma rozpościera się widok niesamowity. W jednej piątej, z perspektywy 9. piętra, widzę drzewa, różnokolorowe w poszczególnych porach roku. W pozostałej części niebo. I to jest dopiero widok! Czasami, jak teraz, szary i deszczowy z potężnymi chmurami pędzącymi na wietrze. A czasami sielsko - anielski, błękitny z białymi obłoczkami. Co dzień inny. Doceniam go szczególnie podczas kwakierskich spotkań w Ciszy online, gdy podnoszę wzrok znad laptopa i przed moimi oczyma materializuje się potężna siła Natury. Bóg jest najlepszym malarzem.Blog zawiera teksty o depresji, koalkoholizmie, relacjach, ale przede wszystkim o drodze do wyzwolenia, rozwoju osobistym i obecnym stanie ducha. To teksty moje i zazwyczaj o mnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bóg. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 maja 2020
Varia: obrazy
W moim mieszkaniu wisi siedem obrazów. Cztery obfitują feerią barw autorstwa Leonida Afremova. Trzy pozostałe to reprodukcje minimalistycznej, czarnej kreski na białym tle, Pabla Picassa Każdy jest piękny, wyjątkowy, ma swoje miejsce zarówno na ścianie, jak i w moim sercu. Ale jest jeszcze jeden, zupełnie inny, malowany codziennie na żywo. To południowe okno znajdujące się vis a vis centralnego miejsca w moim domu - stołu. Gdy siadam przy nim, przed moimi oczyma rozpościera się widok niesamowity. W jednej piątej, z perspektywy 9. piętra, widzę drzewa, różnokolorowe w poszczególnych porach roku. W pozostałej części niebo. I to jest dopiero widok! Czasami, jak teraz, szary i deszczowy z potężnymi chmurami pędzącymi na wietrze. A czasami sielsko - anielski, błękitny z białymi obłoczkami. Co dzień inny. Doceniam go szczególnie podczas kwakierskich spotkań w Ciszy online, gdy podnoszę wzrok znad laptopa i przed moimi oczyma materializuje się potężna siła Natury. Bóg jest najlepszym malarzem.sobota, 18 kwietnia 2020
Nowy Świat
"Jesteśmy dziećmi epoki Oświecenia i jej wartości. To nie natura, lecz
człowiek miał rządzić światem: niezależny, racjonalny, krytyczny,
nierzadko wręcz erudyta. To nie prawa natury, lecz prawa człowieka miały decydować o naszej
przyszłości. To wtedy uwierzyliśmy, że wszystko uda się objąć rozumem,
że będziemy panować nad światem i jego prawami" - pisze prof. Bogdan Góralczyk w 14. numerze Plus Minus b.r.
Pysznie przeświadczeni, że lata zarazy na skalę światową mamy dawno za sobą, że kontrolujemy sytuację i jedynie wojna, bądź załamanie na rynkach finansowych podobne temu z 2008 r., może zatrząsnąć naszym światem, "uczyniliśmy Ziemię sobie poddaną", i korzystaliśmy, a w zasadzie nadużywaliśmy wszelkich dobrodziejstw współczesnego świata. Bez umiaru. Nie przeszkadzał nam nadwyrężony klimat. Produkowaliśmy ponad miarę, konsumowaliśmy przesadnie i zarabialiśmy pieniądze. Coraz więcej i coraz szybciej. Odwieczny przejaw walki człowieka z naturą.
Czy SARS-CoV-2 zwiastuje nowe porządki na świecie? Nosi znamiona wielkiej zmiany? Nie przemawia do mnie spiskowa teoria dziejów jakoby wirus miał być bronią biologiczną. Zdecydowanie bliżej jest mi do postawienia tezy, że Pan Bóg (jakkolwiek Go pojmuję, Matka Natura, Siła Wyższa, Ład Kosmiczny - nazewnictwo jest dowolne) powiedział w końcu "sprawdzam". I w tym rozdaniu przegraliśmy. Nasza hucpa nie popłaciła. Przyporządkowaliśmy sobie Ziemię do własnego użytku, a ona pokazała, że niekoniecznie człowiek jest panem wszystkiego.
Pandemia sparaliżowała świat. Setki tysięcy ludzi straciło życie, jeszcze więcej swoich bliskich. Wielu nie ma możliwości pracy, tym samym sposobu zdobycia środków do życia. Gospodarkę światową czeka kryzys. Została nam odebrana duża część swobód obywatelskich, i akurat z tym mam duży problem, gdyż od razu przychodzi mi na myśl wiersz "Niewola" Kornela Filipowicza, o którym ciut więcej pisałam tu: (Nie)wola, jak również Teoria manipulacji Noama Chomsky'ego, zakładająca rozpraszanie uwagi społecznej od niezwykle istotnych decyzji zapadających na wysokim szczeblu władzy, a dotyczących nas wszystkich.
Pysznie przeświadczeni, że lata zarazy na skalę światową mamy dawno za sobą, że kontrolujemy sytuację i jedynie wojna, bądź załamanie na rynkach finansowych podobne temu z 2008 r., może zatrząsnąć naszym światem, "uczyniliśmy Ziemię sobie poddaną", i korzystaliśmy, a w zasadzie nadużywaliśmy wszelkich dobrodziejstw współczesnego świata. Bez umiaru. Nie przeszkadzał nam nadwyrężony klimat. Produkowaliśmy ponad miarę, konsumowaliśmy przesadnie i zarabialiśmy pieniądze. Coraz więcej i coraz szybciej. Odwieczny przejaw walki człowieka z naturą.
| REUTERS: Zanieczyszczenie powietrza, Chiny 01-03/2020 |
| Animacja lotów: 31.03.19 vs. 29.03.20 |
| REUTERS: Piazza del Campo, Siena |
Znamienne jest to, że w czasie, gdy tysiące ludzi chorując na COVID-19 traci oddech i walczy o najmniejszy haust powietrza, płuca świata zaczynają się nim wypełniać. Niebo zazwyczaj pocięte szeregiem smug kondensacyjnych jest czyste, drogi i ulice są puste, spomiędzy kostek brukowych w centrach miast zaczyna wyrastać trawa, zwierzęta coraz odważniej podchodzą do osad ludzkich, zanieczyszczenie powietrza mocno spadło. Role się odwróciły. W pewnym sensie to Natura jest wolna, a ludzie zniewoleni lub bardzo ograniczeni.
W moim gabinecie wisi tabliczka z napisem: Life isn't about waiting for the storm to pass. It's about learning how to dance in the rain. Czas nauczyć się tańczyć w nowej rzeczywistości.
Etykiety:
Bóg,
COVID-19,
ekologia,
klimat,
nadzieja,
Natura,
SARS-Cov-2,
wdzięczność,
zmiany
Subskrybuj:
Posty (Atom)