środa, 24 czerwca 2020

Zostawacje


Dziwny ten rok 2020. Mam wrażenie, że z lutego przeskoczyłam na czerwiec i nagle zewsząd pojawiają się pytania – gdzie w tym roku na urlop? A ja nie mam odpowiedzi, bo jeszcze o tym nie myślałam. Ja – zawsze planująca z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Ja, która w poście podsumowującym rok 2019 wymieniłam kilka krajów, które udało mi się odwiedzić. Ja, która w folderze „Wyjazdy” poczty elektronicznej miałam zawsze jakieś oflagowane bilety i rezerwacje, które pozostawały do zrealizowania w najbliższym czasie. Dziś mam tylko dwa vouchery różnych linii lotniczych do wykorzystania do maja 2021 r. Miały być Paryż, Praga, Litomyśl, ocean, pustynia i jeszcze kilka innych miejsc, a wyszło nic lub wielki znak zapytania.

Z drugiej strony, ja odpoczęłam podczas pandemii. Świat zwolnił, a ja z nim. Staram się żyć w pełni, więc wyjeżdżam, doświadczam, wychodzę i pomimo, że to wszystko przyjemne, to bardzo emocjonujące, a tym samym męczące. Czasami zapominam, że przyjemności również pochłaniają sporo energii. Obowiązkowa kwarantanna spowodowała, że przestałam się mobilizować, czy zmuszać do pewnych czynności. Bo tak wypada, bo trzeba, bo mogę, bo uważam, że warto, bo ktoś zaproponuje, bo szkoda byłoby nie skorzystać. Tym samym bardzo odpoczęłam. Pomieszkałam w moim pięknym domu. Pobyłam sama z sobą i najbliższym. Poczytałam. Popisałam. Pooglądałam „Przyjaciół” i „Teorię wielkiego podrywu”. Od czego więc odpoczywać? Od satysfakcjonującej pracy, czy obowiązków, które sama sobie ordynując, tak naprawdę wybieram co chcę, a czego nie zrobić? Przyznaję, mogłabym i chciała odpocząć od psa, od regularnych spacerów bez względu na to czy słońce, wiatr, czy deszcz, od wiecznego odkurzania podłogi, która posłana jest dywanem labradorowej sierści, i permanentnej konieczności czyszczenia mebli, na które on się pokłada podczas mojej nieobecności pomimo każdorazowych upominań, że ma być grzeczny, jak pani wychodzi.

Dziś przeczytałam o urlopie w formie holistay (holiday – wakacje, stay – zostać), nearcation (near – blisko, recreation – rekreacja), staycation (stay – zostać, vacation – urlop), i ich polskim odpowiedniku – zostawacjach, to jest wypoczynku, podczas którego bazą wypadową jest dom, a atrakcjami okoliczne zabytki, architektura, natura, zwierzęta, baseny, kina, restauracje i inne przybytki kulturalne. Pewną formą wyżej wymienionych może być również shinrin-yoku (jap. kąpiel leśna), kontakt z lasem, odczuwanie go wszystkimi zmysłami, poszukiwanie komfortowych miejsc. Ostatnie przemawia do mnie najmniej, bo choć spacery w lesie bardzo lubię, przytulać się do drzew nie zamierzam.

Nie wiem, jak spędzę urlop w tym roku. Chyba będę obserwować po prostu, jak sytuacja się rozwinie. Przecież nie w tym rzecz, by odpoczywać na siłę, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Mam szczęście mieszkać w Gdańsku. Może w roku 2020 warto go zobaczyć na nowo?

Foto: Grzegorz Kolos

20 komentarzy:

  1. Nie mam kaski na żadne wyjazdy, ale jeśli zrezygnuję z obiadu, będę mogła wybrać się na basen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam czasy, gdy byłam jeszcze mężatką i prawie na nic nas nie było stać. Nawet na lody na mieście. Musiałam się zastanowić, czy pojechać w odwiedziny do babci, czy zostawić paliwo w baku, by do końca miesiąca móc jeździć do pracy. To przykre sytuacje i niezwykle obniżające komfort życia. Ale są też rozrywki bezpłatne - spacer w lesie, wycieczka rowerowa, odpoczynek nad jeziorem, eksploracja miasta i jego zakątków.

      Usuń
  2. Nie znam za bardzo swojego miasta. Kiedyś, za dzieciaka, latałem wszędzie. Teraz tylko praca, sklep, dom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzają się sytuacje (wcale nierzadko), że znajomi przyjeżdżający do Trójmiasta wiedzą o nim więcej niż ja. Wstyd!

      Usuń
  3. Gdańsk to wielkie miasto, a Trójmiasto tym bardziej - może warto poznać je bliżej?

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudze chwalicie, swego nie znacie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do czasu nie było w mieście sklepu, do którego bym nie zajrzała, choćby z ciekawości. Podobnie było z kinami i teatrami, restauracjami i kawiarniami. Dziś zaskakują mnie już nawet nie tylko nowe/inne sklepy, ale całe dzielnice, które powstały jakoś... kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  6. A o przytulaniu się do brzozy (ewentualnie pobielonej jabłonki) też coś wiem... :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Pelagio, przepraszam, że pytam w ten sposób, ale wydawało mi się, że ma Pani jakiś kontakt z Meszuge, a ja nie umiem się dowiedzieć, kiedy te nowe książki będą w księgarniach. Chodzi o te: https://meszuge.blogspot.com/p/meszuge.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stronie Meszuge jest link odsyłający do strony wydawnictwa. Tam można je kupić. Zarówno w formie e-booka, jak i wersję tradycyjną. Podejrzewam też, ale pewności nie mam, że na Allegro. Nie sądzę, żeby w najbliższym czasie znalazły się w stacjonarnych księgarniach.

      Swoją drogą, dziękuję za informację o nowych pozycjach, nie miałam świadomości, że powstały.

      Usuń
    2. Sama to ja się jakoś boję i wstydzę. Ale może pojawią się w księgarniach internetowych i na Alegro.

      Usuń
    3. Boi się Pani kupić książkę w internecie?
      Allegro: https://allegro.pl/oferta/meszuge-teksty-wybrane-najlepsze-z-najlepszych-9477102606
      Ale tu jest sporo droższa.

      Usuń
    4. Nie, nie - boję się pisać do autora.

      Usuń
    5. Ale nie musi Pani do niego pisać. Wystarczy kupić książkę na stronie wydawnictwa. Tu np: https://ridero.eu/pl/books/teksty_wybrane/

      Usuń
  8. http://www.swiatproblemow.pl/postep-nie-doskonalosc/

    https://www.batory.org.pl/upload/files/Programy%20operacyjne/Przeciwdzialanie%20Uzaleznieniom/ArkA58.pdf

    :-)

    OdpowiedzUsuń